Portale internetowe Polskich Wydawnictw Specjalistycznych ProMedia sp. z o.o. korzystają z ciasteczek COOKIES, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika. Jeśli nie zgadzają się Państwo na zostawianie ciasteczek prosimy o wyłączenie obsługi ciasteczek w konfiguracji Państwa przeglądarki stron internetowych i dalszą wizytę na stronie. Zamknij to okno informacyjne

Galerie internetowe | Polski Jubiler



Galerie internetowe

Na polskim rynku jubilerskim działa nieco ponad 4 tys. podmiotów gospodarczych zajmujących się produkcją i sprzedażą biżuterii. Co roku swoje podwoje zamyka kilkadziesiąt firm, gdyż ich oferta nie spotyka się z zainteresowaniem klientów.

pj-2019-04v-17

Część właścicieli salonów jubilerskich próbuje swoich sił w internecie, otwierając sklepy i galerie z biżuterią zarówno tradycyjną, jak i artystyczną. Polacy chętnie kupują biżuterię za pośrednictwem stron internetowych, ale paradoksalnie trudno utrzymać się ze sprzedaży w sieci.

Artystyczna w sieci

Niektórzy artyści i projektanci biżuterii decydują się na zakładanie własnych stron internetowych, poprzez które umożliwiają zakup swoich dzieł. Jednak nie zawsze ich działania spotykają się z zainteresowaniem klientów. – Promocja sztuki w internecie jest trudnym zadaniem – uważa dr Katarzyna Miśkiewicz, specjalista ds. marketingu, PWS BIA. – Projektanci pozyskują klientów w mediach społecznościowych, wrzucają zdjęcia na swój profil na Facebooku, ale tak naprawdę trafiają tylko do swoich wiernych klientów – wyjaśnia. Znalezienie nowych odbiorców to zadanie niezwykle praco- i czasochłonne. – Promowanie biżuterii w sieci oraz jej sprzedaż to praca na pełny etat, a polscy artyści, projektanci, którzy samodzielnie wykonują swoją biżuterię, nie mają czasu na dodatkowe zajęcie – zauważa dr Miśkiewicz. Dobrym rozwiązaniem byłoby zlecenie prowadzenia swojego sklepu i strony internetowej firmie zewnętrznej, ale tu pojawiają się kolejne problemy.

Po pierwsze, wyspecjalizowane firmy rzadko funkcjonują w świecie biżuterii, a ten rządzi się swoimi prawami i przetrwać w nim nie jest łatwo. Po drugie, generuje to dodatkowe koszty, na które twórców biżuterii po prostu nie stać. – Polscy twórcy biżuterii niemal wszystkim zajmują się sami, nie zatrudniają w swoich warsztatach dodatkowych pracowników, robiąc biżuterię od projektu do gotowego wyrobu samodzielnie – mówi Katarzyna Miśkiewicz. – Trudno jest im wygospodarować dwie godziny dziennie, które musieliby poświęcić na poszukiwanie nowych klientów – dodaje. Dlatego co roku pojawia się kilkanaście nowych sklepów internetowych oferujących autorską biżuterię, ale równie szybko, jak są otwierane – znikają. O ich istnieniu bowiem wiedzą tylko wierni klienci i oni dokonują w nim zakupów. – Klienci, którzy znają naszą markę i interesują się naszą twórczością niezależnie od tego, czy mamy sklep internetowy, czy też nie, kupią od nas biżuterię – tłumaczy Katarzyna Miśkiewicz. – Natomiast nowych musimy poszukać i szybko okazuje się, że założony sklep internetowy nie spełnia swojej funkcji i tylko generuje kolejne koszty, wpędza w wyrzuty sumienia i po kilku miesiącach zostaje zamknięty – dodaje.

Kooperacja twórców

Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem jest sprzedaż biżuterii za pośrednictwem galerii internetowych, które skupiają twórców i oferują klientom biżuterię artystyczną, która z całą pewnością znajdzie swoich odbiorców. W sieci działa kilka galerii, które oferują biżuterię autorską. To właściciele galerii biorą na siebie promocję polskiej sztuki złotniczej i zajmują się sprawami organizacyjnymi, zdejmując z twórców obowiązek dbania o pozyskiwanie nowych klientów. – Jednak nawet galerie z biżuterią autorską mają trudności w przebiciu się ze swoją ofertą w internecie – mówi Katarzyna Miśkiewicz. – Największe firmy jubilerskie, a wśród nich Galeria YES , są niedoścignionym wzorem dla galerii z biżuterią autorską w Polsce – dodaje. Internetowe galerie autorskie promują swoją działalność za pośrednictwem pozycjonowania strony, co oczywiście przynosi korzyści, ale także wymaga od poszukującego w sieci biżuterii wiedzy. – Galerie z biżuterią autorską fokusują się na świadomych klientach, którzy wiedzą, czego szukają w sieci. Trudno im przebić się z ofertą do ludzi, którzy chcą w internecie znaleźć oryginalną biżuterię – wskazuje Katarzyna Miśkiewicz. Dlatego też galerie internetowe zmagają się z problemem większości tradycyjnych salonów jubilerskich, które w swojej ofercie mają wszystko, ale mają trudności z pozyskaniem nowych odbiorców, gdyż Polacy kierują się instynktem stadnym. – Sprzedaż tradycyjna biżuterii następuje przede wszystkim w centrach handlowych w trzech największych firmach jubilerskich – Aparacie, Firmie Jubilerskiej YES i W.Kruku – mówi dr Miśkiewicz. – I niestety w ten sam sposób zaczął działać internet. Klienci wyszukują w nim marki jubilerskie oraz nazwiska twórców, których znają. I tu zaczyna się problem, gdyż wiedza Polaków na temat współczesnego złotnictwa jest znikoma – dodaje.

Sprzedaż na platformach sprzedażowych

Największą sprzedaż odnotowują marki jubilerskie, które zdecydowały się na wystawienie swojej biżuterii na platformach sprzedających polską sztukę użytkową, gdzie biżuteria nie jest jedynym oferowanym produktem. Sklepy z odzieżą, przedmiotami codziennego użytku i biżuterią ściągają osoby zainteresowane polskim wzornictwem. Klienci poszukują nowych rozwiązań, szukają przedmiotów niepowtarzalnych i chętnie decydują się na zakup oferowanej tam biżuterii. Co ma także tę korzyść, że poznają polskich artystów i ich twórczość. – Platformy kooperujące z polskimi projektantami – odzieży, przedmiotów użytkowych, mebli, biżuterii – promują się w ogólnopolskiej prasie, na targach, spotkaniach i imprezach branżowych, funkcjonują w przestrzeni publicznej, dzięki czemu są rozpoznawalne – mówi Katarzyna Miśkiewicz. – A to z kolei sprawia, że Polacy chętnie zaglądają na ich strony i przeglądają ich ofertę, koncentrując się nie tylko na produkcie, ale i na sylwetce twórcy, co przynosi korzyść projektantom biżuterii, gdyż zaczynają funkcjonować w świadomości klientów – dodaje.  Marta Andrzejczak

Marta Andrzejczak