Ukraina – obiecująca niewiadoma
Targi Jeweller Expo Ukraine rokrocznie skupiają coraz większą liczbę wystawców i zwiedzających. Ostatnia edycja zamknęła się liczbą 308 wystawców prezentujących biżuterię oraz 35 uczestników oferujących maszyny i narzędzia do produkcji jubilerskiej. Rynek ten jest łakomym kąskiem nie tylko dla polskich producentów biżuterii.
Wielu z naszych krajowych producentów, stojąc w obliczu niskiego kursu walut, a tym samym malejącej opłacalności prowadzenia interesów z partnerami z krajów strefy euro czy dolara, szuka nowych możliwości - nowych sposobów na zapełnienie luki powstałej po rozwiązanych kontraktach z szeroko pojętym Zachodem. Polski rynek stracił wiele ze swojej atrakcyjności. Nie jest z pewnością mniej chłonny, jednak przestał tak intensywnie przyjmować rodzimą produkcję.
Duży w tym udział rosnących kosztów produkcji, jednak kto wie, czy nie bardziej przyczyniają się do tego stanu rzeczy aktywni importerzy. Niezależnie od przyczyn polski wytwórca chcąc utrzymać się na rynku, zmuszony jest do ciągłych poszukiwań nowego klienta, rozpoczynając zwykle od obszarów najbliższych. Idealna do takich eksploracji wydaje się być Ukraina - blisko położona i jeszcze nieznana. Najpierw na targi Artykuł ten i całą związaną z nim dyskusję zapoczątkowała grupa polskich producentów, którzy nie czekając na wzrost siły nabywczej klienta zachodniego, skierowali swoją uwagę właśnie na Ukrainę.
Okazją ku temu była wiosenna edycja odbywających się w Kijowie targów Jeweller Expo Ukraine 2008. Targi te zostały zorganizowane już po raz piętnasty, choć niektórzy odkrywają je dopiero teraz. Zainteresowanie nimi z pewnością będzie w Polsce nadal rosło, m.in. także dzięki działaniom marketingowym organizatorów imprezy oraz zachęcającym komentarzom zarówno uczestników, jak i gości kijowskiego kompleksu wystawienniczego Expo Plaza. Kolejne targi w stolicy Ukrainy odbędą się już w listopadzie bieżącego roku, tym bardziej warto poznać kilka faktów związanych z tą imprezą.
Obecność na niej, w charakterze gościa, to pierwszy krok i zarazem najprostsza możliwość nawiązania polsko-ukraińskiej kooperacji. Kijowskie targi rokrocznie skupiają coraz większą liczbę wystawców i zwiedzających. Ostatnia edycja zamknęła się liczbą 308 wystawców prezentujących biżuterię oraz 35 uczestników oferujących maszyny i narzędzia do produkcji jubilerskiej. Już drugi rok z kolei wystawa odbywała się w dwóch nowych, nowoczesnych i dobrze przystosowanych zarówno do potrzeb wystawców, jak i zwiedzających halach. Łączna powierzchnia wystawowa stanowiła 14 100 m2, z czego na samą biżuterię przypadło aż 13 500 m2.
Jeszcze bardziej obiecująco przedstawiają się statystyki dotyczące odwiedzających: przez cztery dni wystawy zarejestrowano 23 000 osób z 33 innych państw świata. Największe grupy zagranicznych gości pochodziły z Rosji i dawnych republik radzieckich oraz Izraela, Indii, Chin, Turcji, Czech i Polski. Co ważne, 41% zarejestrowanych było związanych zawodowo z branżą, co sprawia, że kijowskie targi nie są jedynie jarmarkiem - okazją do tańszego zakupu wyrobów jubilerskich dla osób prywatnych, ale realnym forum łączącym specjalistów związanych z handlem, produkcją i techniką jubilerską.
Organizatorzy kijowskich targów rokrocznie zwiększają powierzchnię targową - od 2005 roku wzrosła ona ponad dwukrotnie, z 6 000 m2 do około 14 000 m2. Wzrost ten zbiegł się w 2007 roku z oddaniem do użytku nowej hali wystawowej. Jednocześnie sukcesywnie poprawia się standard obsługi uczestników imprezy, a także łatwość, z jaką zamówić można własne stoisko. Niestety, koszty udziału nie przedstawiają się zbyt atrakcyjnie i są porównywalne z kosztami wystawiania na VicenzaOro czy inhorgencie.
Ukraina złotem płynąca
Do podjęcia decyzji o wejściu na nowy rynek niezbędna jest wiedza o skali produkcji biżuterii na Ukrainie. Pewne fakty z tym związane mogą stanowić dla nas niemałe zaskoczenie. Szczegółowe dane dotyczące produkcji w 2007 roku kształtują się następująco: łączna produkcja wyrobów w roku 2007 zamknęła się wynikiem 72,6 ton. Jest to 9-procentowy wzrost w stosunku do roku 2006. W tym samym czasie na Ukrainę sprowadzono z zagranicy 1,9 mln sztuk biżuterii o łącznej masie 9,93 ton.
W tej dziedzinie zmiana do roku poprzedniego określana była jako wzrost udziału biżuterii importowanej do biżuterii produkowanej na Ukrainie z 11,4% do 13,6% pod względem masy wyrobów gotowych i z 7,7% do 9,2% pod względem liczby sztuk gotowej biżuterii. Jak widać, ilość sprzedawanej biżuterii jest ogromna, a z prognoz wynika, że apetyt konsumentów nie maleje. To zdecydowanie dobry znak dla potencjalnych inwestorów. Niewielki udział wyrobów srebrnych w ogólnym obrocie oraz dużo mniejsza liczebność zakładów zajmującym się obróbką tego kruszcu mogłaby być dla wielu polskich "srebrników" ogromną zachętą do rozpoczęcia biznesowej przygody za wschodnią granicą.
W roku 2007 wyprodukowano 33,3 ton wyrobów srebrnych w ilości 5,6 mln sztuk. Jeśli zestawimy te dane z udziałem wyrobów złotych - odpowiednio 14,7 mln sztuk i 39,3 ton - otrzymujemy jasny komunikat o jeszcze nie marginalnej, lecz na pewno drugoplanowej pozycji srebra na Ukrainie. Myli się jednak ten, kto myśli, że jest to jedynie wynik zaniedbań osób pracujących z tym metalem. Po prostu na Ukrainie, tak samo jak w Rosji, klient preferuje biżuterię złotą jako przedstawiającą największą wartość i naprawdę trudno zmienić ten sposób myślenia. Wiedzą o tym dostawcy z Turcji i Włoch, którzy nie od dziś próbują wykroić coś dla siebie z tego dużego tortu.
Nadmienić należy, że wśród złotych produktów dominuje próba 585 - tak ocechowane są aż 32 tony wyrobów. Następne pod względem produkcji jest złoto próby 750, jednak jego ilość włączona do obrotu to jedynie 137 kg. Wyroby próby 500, 375, 958, 999 to zdecydowanie margines. Warto także zwrócić uwagę na liczbę zarejestrowanych firm z koncesją na produkcję jubilerską oraz zmiany w liczbie producentów w stosunku do roku 2006. W ubiegłym roku rządowa służba probiercza na Ukrainie certyfikowała 1067 firm, rok wcześniej 987, zatem wzrost wyniósł 8%. Ważniejsze jest jednak to, że wśród kilkudziesięciu największych producentów wytwarzających w sumie połowę całej rocznej produkcji nie odnotowano znaczących zmian, jeżeli chodzi o zakończenie lub rozpoczęcie działalności.
Wszystko wygląda obiecująco...
Ogólny obraz, z którym opuścimy Kijów po wizycie na targach, zachęca do rozpoczęcia współpracy z naszymi wschodnimi sąsiadami. Dlaczego więc wystawców z Polski można było w tym roku policzyć na palcach jednej ręki? Po pierwsze, Ukraina to w dalszym ciągu dla wielu z nas wielka niewiadoma. Do dziś funkcjonuje stereotypowe myślenie o tej części Europy, a docierające stamtąd informacje zawierają zwykle dużą dawkę emocji i są przekazywane przez osoby okazjonalnie odwiedzające ten kraj.
Często są one nieprawdziwe i niepotrzebnie wstrzymują potencjalnych chętnych przed podjęciem współpracy. Prawda jest jednak zgoła inna - przekonał się o tym ten, kto miał okazję osobiście odwiedzić Ukrainę i poznać sposób działania, organizację tamtejszych zakładów i poziom reprezentowany przez tamtejszych kontrahentów. Wielu z nich, szczególnie tych większych, korzysta z najnowocześniejszych rozwiązań w zakresie techniki jubilerskiej. W dziedzinie wzornictwa również nie można im wiele zarzucić, gdyż pomysły na własne wyroby są na bieżąco zestawiane z aktualnymi trendami.
Organizacja ich wytwórni nie odbiega od stosowanej na Zachodzie, a oni sami od dawna prowadzą interesy wykraczające daleko poza granice własnego kraju. Zwykle to Rosjanie i Ukraińcy stanowią dość liczną grupę odwiedzających imprezy w Vincenzy, Monachium, Bazylei a coraz częściej również w Istambule i Hongkongu. Są więc partnerami jak najbardziej przygotowanymi i doświadczonymi w zakresie międzynarodowej współpracy. Przyczyna skromnej wymiany handlowej między Polską a Ukrainą leży prawdopodobnie w skostniałych instytucjach państwowych i gąszczu przepisów prawnych dotyczących obrotu biżuterią. Kto kiedykolwiek próbował przez nie przebrnąć, wie, jak ciężka to droga.
Droga, która bez pomocy zaufanego partnera, znającego lokalne obyczaje i przyzwyczajenia biurokratów, jest praktycznie nie do przebycia. Nie mniejsze znaczenie mają problemy związane z przekroczeniem granicy i sprawami celnymi. Przedstawione dane wskazują na rosnący, lecz w dalszym ciągu niewielki udział importu. Liczba dokumentów, certyfikatów i dodatkowych zaświadczeń może przyprawić o zawrót głowy, a poprawne sporządzenie specyfikacji towaru do odprawy biżuterii jest sprawą wyjątkowo skomplikowaną. Pokusa jest jednak duża, tak jak duża jest chłonność tego rynku.
Przykładów na owocną współpracę nie brakuje. Są dotychczas przykłady spoza Polski, jednak pierwsze próby ze strony naszych firm zostały już podjęte. Duże nadzieje wszyscy wiążemy z zatwierdzeniem protokołu o przyjęciu tego kraju do WTO w maju br. i jego spodziewanym członkostwem, co powinno w znacznym stopniu ułatwić wymianę handlową dzięki ujednoliconym przepisom. Ukraina w dalszym ciągu boryka się z wewnętrznymi sporami pośród najwyższych władz działających sobie na przekór, a państwu i międzynarodowym stosunkom handlowym na szkodę.
Pierwszym odważnym polskim reprezentantom naszej branży należy pogratulować i życzyć szybkich efektów oraz długofalowej zyskownej kooperacji na Ukrainie. Przetarte przez nich szlaki z pewnością posłużą też innym, ale w tym przypadku to nie polskiej, lecz ukraińskiej konkurencji pionierzy powinni obawiać się najbardziej.
[...]
Udostępniono 30% tekstu, dostęp do pełnej treści artykułu tylko dla prenumeratorów.
|
Wszyscy prenumeratorzy dwumiesięcznika w ramach prenumeraty otrzymują login i hasło umożliwiające korzystanie z pełnych zasobów portalu (w tym archiwum).
Prenumerata POLSKIEGO JUBILERA to:
Prenumeratę możesz zamówić:
Jeśli jesteś prenumeratorem a nie znasz swoich danych dostępu do artykułów Polskiego Jubilera skontaktuj się z nami, bok@pws-promedia.pl
|
Bartłomiej Hamerlak





