Jubilerski świat się różnicuje
Ekonomiczne trendy i rynek biżuterii Miniony rok przyniósł jeszcze większy rozdźwięk między nastrojami firm mających w ofercie najdroższe produkty i oferujących wyroby ze średniej półki. Opinie na temat minionego roku różnią także znaczną grupą eksporterów i firmy skupione na rynku wewnętrznym
Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że tendencje te będą się utrzymywać także w najbliższych miesiącach. Jednak ekonomiści obawiają się pojawienia negatywnych zjawisk gospodarczych, które mogą mieć wpływ na koniunkturę na rynku jubilerskim. Najważniejszym może być relatywnie niższy niż w tym roku wzrost płac, będący pochodną wolniejszego niż w ubiegłym roku wzrostu gospodarczego.
Dotychczasowy szybki wzrost sprzedaży branża jubilerska zawdzięcza dobrej koniunkturze gospodarczej w ostatnich latach, która znalazła odbicie w bogaceniu się Polaków. Jednak właśnie w ostatnim czasie kilka dużych instytucji finansowych obniżyło prognozy wzrostu gospodarczego dla Polski na 2008 r. BPH i ING przewidują, że PKB zwiększy się o 5,1 proc., a Deutsche Bank i Citibank, że będzie to 5 proc.

Wciąż nie jest to mało, ale spadek (około 6,5 proc. w 2007 r.) może nieco niepokoić. Już pierwszy kwartał 2008 r. przyniesie spowolnienie wzrostu gospodarczego do około 4-5 proc. z około 6 proc. w IV kwartale 2007 r. - szacują ekonomiści przepytywani przez Gazetę Prawną. Jednak na razie będący jeszcze na fali okołoświątecznej koniunktury rynek jubilerski takich negatywnych symptomów nie odczuwa.
Pytani o podsumowanie roku 2007 przedstawiciele branży wypowiadają się z umiarkowanym optymizmem. - Wciąż najszybciej rośnie sprzedaż najdroższych wyrobów - moim zdaniem o jakieś 30 proc. rocznie, podczas gdy rynek produktów ze srebra rozwija się w tempie ok. 10 proc. - mówi Krzysztof Madelski, prezes zarządu ds. marketingu firmy Yes Biżuteria. - Wcale nie wątpię, że są punkty, w których w ciągu roku sprzedaż brylantów wzrosła kilkukrotnie. Nie oznacza to jednak eldorado dla całego rynku.
Trzeba pamiętać, że startujemy z bardzo niskiego poziomu rynku jubilerskiego - podkreśla. Potwierdza to Jan Rosochowicz, prezes spółki W. Kruk. - Ernst & Young wyliczyło, że Polacy wciąż wydają na dobra luksusowe 8 razy mniej niż wynosi średnia w Unii Europejskiej - mówił na konferencji na temat podniesienia prognozy sprzedaży w 2007 r. - Wciąż mamy wiele do nadrobienia. Zdaniem szefa marketingu Yes dynamika wzrostu sprzedaży wręcz zwalnia. - Przewiduję jeszcze trzy lata szybkiego wzrostu, po czym nastąpi stabilizacja - mówi prezes Madelski.
Kolejny większy wzrost może nastąpić dopiero przy okazji Euro 2012. Z całą pewnością inną sytuację mają firmy nastawione na eksport, którego opłacalność do strefy dolarowej (przede wszystkim USA) drastycznie spadła, a inną te, które koncentrują się na rynku wewnętrznym. - Ci z jubilerów, złotników, którzy narzekają, to są nieudacznicy, którzy nie myślą, nie rozpoznają rynku i panujących na nim trendów, nie zmieniają wzornictwa, nie śledzą rynków światowych - mówi prezes wiodącej firmy diamentowej, pragnący zachować anonimowość. - Rok był świetny dla ludzi z inicjatywą i kreatywnych.
Większość osób zadowolonych z ubiegłorocznych wyników, z optymizmem patrzy także w przyszłość. Jednak znaczna część ekonomistów zwraca uwagę na pewne symptomy mogące świadczyć o zahamowaniu wzrostu konsumpcji, który będzie miał wpływ także na rynek biżuterii. Jest to o tyle istotne, że siłą polskiej gospodarki są obecnie i w przyszłym roku pozostaną konsumenci. GUS podał pod koniec ub. r., że sprzedaż detaliczna była w listopadzie 2007 aż o 19,2 proc. wyższa niż przed rokiem. Bardzo szybko rośnie popyt na towary uznawane za luksusowe, a przynajmniej "z górnej półki".

W znacznej mierze dotyczy to rynku biżuterii. Polacy mogą nieco swobodniej wydawać pieniądze, ponieważ coraz więcej zarabiają. W listopadzie ub. r. wzrost płac wyniósł 12 proc. w porównaniu z listopadem 2006 r., co po uwzględnieniu nawet oficjalnej inflacji oznacza zwiększenie się siły nabywczej o 8,4 proc. Jednak te pieniądze trafiają do kieszeni pracowników kosztem inwestycji i rentowności przedsiębiorstw. Już w grudniu pogorszył się ogólny klimat koniunktury m.in. w handlu detalicznym. Wzrost wynagrodzeń wobec zmniejszającego się wzrostu PKB i spadającej wydajności powoduje presję inflacyjną. Należy się więc spodziewać także wzrostu stóp procentowych.
Także popularne do niedawna kredyty we frankach szwajcarskich znacząco drożeją, co przy rosnącym zadłużeniu Polaków, zwłaszcza tych, tworzących klasę średnią, może wpłynąć na wysokość wydatków na dobra luksusowe. Raczej nie należy się spodziewać rosnącego trendu kupowania biżuterii złotej i brylantowej jako lokaty kapitału. Mimo rosnących cen kruszców, osoby dysponujące środkami inwestycyjnymi, zwrócą się raczej w kierunku nowoczesnych instrumentów takich, jak fundusze surowcowe.
W czym zatem branża jubilerska powinna upatrywać swych szans na najbliższe miesiące? Przede wszystkim w zmianie postaw konsumenckich, w tym, że raz przekonani do zakupu dodatkowych precjozów będą się starali uzupełniać swe kolekcje. W efekcie, wzorem rynku sztuki, wyroby artystyczne będą traktowane nie tylko jako wyznacznik statusu, ale także alternatywa zarówno dla znanej z czasów PRL lokaty w kupno złotej biżuterii na wagę, jak i funduszy inwestycyjnych. Kpt

Krzysztof Madelski, prezes zarządu ds. marketingu firmy Yes Biżuteria

Jan Rosochowicz, prezes spółki W. Kruk, na konferencji prasowej na temat prognoz sprzedaży
[...]
Udostępniono 30% tekstu, dostęp do pełnej treści artykułu tylko dla prenumeratorów.
|
Wszyscy prenumeratorzy dwumiesięcznika w ramach prenumeraty otrzymują login i hasło umożliwiające korzystanie z pełnych zasobów portalu (w tym archiwum).
Prenumerata POLSKIEGO JUBILERA to:
Prenumeratę możesz zamówić:
Jeśli jesteś prenumeratorem a nie znasz swoich danych dostępu do artykułów Polskiego Jubilera skontaktuj się z nami, bok@pws-promedia.pl
|





