Rynek metali szlachetnych stał się barometrem geopolityki

Miniony rok przyniósł dynamiczne zmiany na rynku metali szlachetnych – można się było po części tego spodziewać, biorąc pod uwagę zmianę urzędującego prezydenta USA, która odbyła się w styczniu. Donald Trump szedł po prezydenturę z wizją zmiany układu sił na arenie handlowej w sposób rewolucyjny. Czy mu się to uda, to inna sprawa, ale zaczął to realizować w sposób rodzący olbrzymią niepewność. Cła handlowe, roszczenia terytorialne – to wszystko doprowadziło do dawno niewidzianej sytuacji braku przewidywalności politycznej największego światowego mocarstwa.

 

pj-2026-01-010-002
W dużej mierze ta ekstraordynaryjna sytuacja doprowadziła do ponad 60-procentowego wzrostu cen złota, blisko 150-procentowego wzrostu cen srebra i niemal 130-procentowego wzrostu cen platyny w 2025 r. Warto przyjrzeć się, jak te mechanizmy w praktyce działały w zeszłym roku i zastanowić, bazując zarówno na prognozach instytucji finansowych, jak i własnych przemyśleniach, co rynek metali szlachetnych może czekać w obecnym, 2026 roku.


NOWA NORMALNOŚĆ TO BRAK PRZEWIDYWALNOŚCI


Wzrosty cen metali szlachetnych mają swoje umocowanie w czystej grze popytu i podaży. W przypadku złota dużą część popytu generują instytucje finansowe, w tym banki centralne, zwiększające proporcje złota w rezerwach dewizowych. W tej grupie liczącym się kupcem jest także NBP, z deklaracją dalszego zwiększania udziału złota. W przypadku srebra to popyt związany z centrami danych, elektryfikacją motoryzacji i restrykcjami eksportowymi nakładanymi przez Chiny są czynnikami wpływającymi na wzrost cen. Dla platyny jest podobnie. Jednak te wszystkie czynniki tylko w części odpowiadają za tak dużą skalę wzrostu. Jest ona powodowana przede wszystkim faktem, że metale szlachetne pełnią funkcję „bezpiecznego schronienia”, a że aktualnie sytuacja geopolityczna zmienia się jak w kalejdoskopie – a najlepiej określa ją przymiotnik „nieprzewidywalna” – kapitał finansowy odpływa do takich bezpiecznych przystani.

Warto temu poświęcić dłuższą chwilę, gdyż to właśnie ten czynnik w minionym roku doprowadził do tak kolosalnego przebicia nawet najbardziej optymistycznych prognoz cen złota, srebra czy platyny. Na dobrą sprawę z kłopotem przewidywalności globalnej sytuacji gospodarczo-politycznej mamy do czynienia od pandemii Covid-19. Wtedy także stopy procentowe EBC i Fed spadły do zera, a więc obniżyły atrakcyjność innych bezpiecznych lokat, w tym obligacji skarbowych. Kolejnym czynnikiem, który wywołał poważny niepokój na świecie, była wojna w Ukrainie. Cały czas jednak jeszcze i dolar, i aktywa w nim denominowane mogły pełnić funkcję dobrego zabezpieczenia.

Natomiast w 2025 r., wraz z początkiem prezydentury Donalda Trumpa, sytuacja zaczęła się mocno zmieniać. Amerykańskie aktywa przestały być postrzegane jako te zapewniające bezpieczeństwo z racji braku przewidywalności amerykańskiej polityki handlowej, ale także i militarnej. Tym samym też, w przypadku złota, popyt inwestycyjny był dalej napędzany poprzez zmiany struktur rezerw wielu banków centralnych, które w części zastępują dolara złotem. Na to nałożyły się spadki stóp procentowych w Eurolandzie i USA, które podwyższały atrakcyjność złota jako aktywa inwestycyjnego.

Srebro czy platyna długo nie nadążały za wzrostami cen złota, ale w 2025 r. ta sytuacja się zmienia – aktywa te notowały

Nawet ponad 2-krotnie wyższe stopy zwrotu niż złoto. Jedna z teorii spekulacyjnych mówi o „przesiadaniu się” graczy kryptowalutowych na metale szlachetne. Gdyby ona miała być prawdziwa, to należy mieć na uwadze jedno – to jest bardzo krótkoterminowy kapitał, który podąża za rynkowymi modami i równie dobrze może szybko z metali szlachetnych uciekać w dowolną klasę aktywów. Jest też teoria mówiąca o tym, że złoto jest ochroną przed dewaluacją walut uważanych za bezpieczne, np. dolara czy jena.

pj-2026-01-012-001


POPYT PRZEMYSŁOWY DŁUGOTERMINOWYM STABILIZATOREM


W przypadku srebra czy platyny komponent spekulacyjny może mieć większe znaczenie, ale warto pamiętać, że są to metale, na które popyt przemysłowy mocno wzrasta i wszyst-

ko wskazuje na to, że będzie wzrastać również w przyszłości. Jeśli chodzi o srebro, to prawdopodobnie przechodzimy w okres jego strukturalnego niedoboru. Po stronie popytu obserwujemy strukturalnie rosnące zużycie srebra związane z centrami danych dla AI, fotowoltaiką, pojazdami elektrycz- nymi oraz szeroko pojętymi technologiami czystej energii, których tempo nadal przyspiesza. Podobnie jest z platyną, a rosnące ceny srebra także napędzają ceny platyny, stosowa- nej w przemyśle, ale także i jubilerstwie.

Zdolność branży do reagowania na rosnący popyt srebra mocno ogranicza fakt, że potrzeba 10 lat od odkrycia złoża do rozpoczęcia produkcji w nowej kopalni. Te strukturalne ograniczenia są dodatkowo wzmacniane przez chińskie restrykcje eksportowe. Mowa tu o niebagatelnych liczbach – szacuje się, że 60–70% znajdującego się w globalnym obrocie handlowym rafinowanego srebra będzie wymagać bezpośredniej zgody Pekinu na eksport.

Te właśnie czynniki przemawiają za wysokim prawdopodo- bieństwem utrzymania trendu wzrostu cen srebra czy platy- ny. Niewykluczone są jednak tymczasowe korekty, czyli spadki cen, zwłaszcza po tak spekulacyjnych rajdach jak ten z 2025 r. i obecny z początku 2026 r.


CO NA TO PROGNOZY?


Przy tak silnych trendach wzrostowych trudno zakładać, że wydarzy się coś, co mogłoby odmienić istniejącą sytuację. Tak też myślą analitycy, którzy przeważnie za bazowy przyjmują obecny scenariusz, czyli kontynuacji polityki nieprzewidywal- ności ze strony USA. Wychodząc z takiego założenia, progno- zują dalsze zwyżki cen metali szlachetnych. Jednak dynamicz- ny wzrost cen tych metali w grudniu i na początku tego roku powoduje, że nawet byczo nastawione amerykańskie banki inwestycyjne (np. JP Morgan z prognozą 5055 USD za uncję złota na koniec 2026 r.) spodziewają się już niewielkiego wzrostu ceny w porównaniu do obecnych poziomów. Coraz częściej stosowany jest zabieg podawania szerokiego przedziału cenowe- go prognozy, co właśnie ma pokazywać skalę zmienności rynku. Biorąc pod uwagę styczniowy rajd cen złota i srebra, niemal na pewno szykuje się masowa rewizja cen docelowych w raportach analitycznych.

Jakie są szanse na normalizację amery- kańskiej polityki handlowej? Zdaniem ekspertów to tzw. czarny łabędź – mało prawdopodobne wydarzenie, które zmienia percepcję rynku. Gdyby zaistniało, wówczas ceny metali szlachetnych mocno by spadły, być może nawet mielibyśmy bessę na nich. Nie można też zapominać, że gdzieś w tle jest wciąż szansa na pokój w Ukrainie, co także poskutkowałoby spadkiem cen metali szlachetnych.


PODSUMOWANIE – MOCNE FUNDAMENTY, ALE TYMCZASOWO ZE ZBYT DUŻYM UDZIAŁEM SPEKULACJI


Patrząc na rynek metali szlachetnych przez pryzmat jego fundamentalnej struktury, ciężko nie oczekiwać wzrostów cen. Obecne trendy inwestycyjne na rynku złota są klarowne i premiują ten kruszec, z kolei popyt przemysłowy i technologiczny wspiera wzrosty cen srebra. Tyle tylko, że w ujęciu na początku obecnego komponent spekulacyjny wzrostach miał już zbyt duży udział, czyniąc metale szlachet- ne klasą aktywów o bardzo dużej zmienności cen. Oznacza to, że tak samo jak wzrosty są dynamiczne, tak i spadki będą nagłe i mocne. Jeśli tylko globalne stosunki gospodarcze ulegną normalizacji, a czynniki związane konfliktów milita- rnych nieco wygaszone, można spodziewać się stabilizacji zysków na metalach szlachetnych.⁴

Zespół 301Cars