Portale internetowe Polskich Wydawnictw Specjalistycznych ProMedia sp. z o.o. korzystają z ciasteczek COOKIES, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika. Jeśli nie zgadzają się Państwo na zostawianie ciasteczek prosimy o wyłączenie obsługi ciasteczek w konfiguracji Państwa przeglądarki stron internetowych i dalszą wizytę na stronie. Zamknij to okno informacyjne

02/2013 | Polski Jubiler






Artykuły z działu

Przeglądasz dział DOBRE BO POLSKIE (id:55)
w numerze 02/2013 (id:117)

Ilość artykułów w dziale: 1

2013-02-pj

Taniec na granicy sacrum

Rozmowa z Małgosią Kalińską, absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, stypendystką Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i członkiem Stowarzyszenia Twórców Form Złotniczych o jej podejściu do biżuterii.

Małgosia Kalińska brała udział w wielu wystawach oraz konkursach biżuteryjnych m.in. Międzynarodowym Konkursie na Targach branżowych – POPelektronos Amberif, na którym otrzymała wyróżnienie, Międzynarodowej Wystawie Zbiorowej – Biżuteria z bursztynem, Muzeum Bursztynu w Kaliningradzie, jej biżuteria znalazła się na wystawie „31 x Biżuteria” w Galerii Otwartej w Sandomierzu.

pj-2012-02-37

Polski Jubiler: Jak charakteryzowałaby pani swoją sztukę?

Małgosia Kalińska: Obszar moich zainteresowań i poszukiwań lokalizuje się w opozycji do agresji współczesnego życia. Moja niezgoda na pośpiech i wszechobecny nadmiar (któremu sama często – zbyt często niestety ulegam) popycha mnie w stronę minimalizmu, harmonii i powolności. Te wartości wyznaczają kierunek, w którym zmierzają moje działania. Trudno jednoznacznie zdefiniować sprawy, które właśnie trwają i są procesem, czyli także ulegają przemianom. W swojej pracy zawsze mówię o tym co mnie dotyczy TERAZ, nawet gdy odwołuje sie do przeszłości, do wspomnień.

 

pj-2012-02-38Co wpłynęło na panią w momencie, gdy postanowiła pani wyrażać się poprzez biżuterię?

Nigdy nie podejmowałam decyzji, że będę wyrażała sie poprzez biżuterię. Zdecydował zupełnie naturalny proces, który dokonał się bardzo wcześnie, zanim uświadomiłam sobie że to mój zawód i moja pasja. Zawsze odkąd pamiętam byłam pochłonięta konstruowaniem drobnych form albo malowaniem.

 

Jest pani nie tylko projektantką biżuterii, ale także malarką. Jak łączy pani te dziedziny sztuki w swojej twórczości artystycznej?

Malarstwo to inne medium za pomocą którego dotykam tych samych zagadnień. Język wypowiedzi jest inny, nie mam zamiaru dążyć do łączenia w jedno dwóch dziedzin sztuki, z których każda rządzi się swoimi prawami. Biżuteria to trzy wymiary i ogromna różnorodność materiałów (niczym nie ograniczona). Malarstwo to „tylko dwa wymiary” – podłoże, pędzle i farby, ale za pomocą niewielkiej ilości środków można wyrazić wszystko. Podróż pomiędzy dwoma pracowniami jest moją najwspanialszą przygodą, a wartości i doświadczenia, jak walizy i pocztówki, przenoszę z jednej do drugiej. Zdecydowanie mnie ubogacają i są narzędziem, za pomocą którego tworzę swój własny kod wypowiedzi.

 

Jakby pani opisała proces tworzenia swoich dzieł?

Proces tworzenia jest bardzo naturalny, z otaczającej mnie rzeczywistości wychwytuję bodźce, które w danym czasie mnie zachwycą, są dla mnie istotne. Następnie filtruję je przez swoją wrażliwość i twórcze doświadczenie. Potem przychodzi dość żmudny proces przekuwania emocji w tworzywo. Efekt tego działania bywa niespodzianką. Wypracowanie pewnych technik, swego rodzaju ścieżek dostępu pozwala mi docierać do rejonów, których nikt przede mną nie odwiedzał. Możliwość odkrywania tych obszarów jest motorem do działania – to jest obsesja, nałóg.

 

Jaka idea przyświeca pani przy tworzeniu biżuterii?

pj-2012-02-39Tworzę biżuterię także z powodów merkantylnych. Tu poruszam się w obszarze biżuterii komercyjnej, gdzie z założenia projekty determinują jej funkcję użytkową. Dość wysoko stawiam sobie poprzeczkę dążąc do absolutnego profesjonalizmu technologii, dając pierwszeństwo dobremu, nowoczesnemu projektowi. Do prawidłowego funkcjonowania w roli producenta współczesnej biżuterii komercyjnej potrzebuję niczym nieskrępowanej możliwości kreowania wolnego od ograniczeń formalnych obiektów biżuteryjnych, wyrażających moje własne emocje, nie zawsze ułatwiając ich odbiór. Tu jest miejsce na stawianie pytań, nie koniecznie dając na nie odpowiedzi. Zgłębiając zagadnienia czysto estetyczne ze świadomym udziałem zrytmizowanych struktur pozwalających na zróżnicowaną absorpcję światła, którego skoncentrowana lub rozproszona energia jest grą materii z przestrzenią. Ten swoisty taniec pozwala na balansowanie na granicy sacrum. Moją grupą docelową nie jest masowy odbiorca, a ten który podobnie jak ja traktuje rzeczywistość a w przedmiotach cichych i prostych dostrzega wartość i piękno.