Portale internetowe Polskich Wydawnictw Specjalistycznych ProMedia sp. z o.o. korzystają z ciasteczek COOKIES, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika. Jeśli nie zgadzają się Państwo na zostawianie ciasteczek prosimy o wyłączenie obsługi ciasteczek w konfiguracji Państwa przeglądarki stron internetowych i dalszą wizytę na stronie. Zamknij to okno informacyjne

03/2012 | Polski Jubiler


Artykuły z działu

Przeglądasz dział DOBRE BO POLSKIE (id:55)
w numerze 03/2012 (id:108)

Ilość artykułów w dziale: 1

Tajniki pracy na srebrnych dłutach

Rozmowa z Izą Malczyk, projektantką biżuterii, właścicielką galerii www.izamalczyk.com oraz współwłaścicielką galerii Trendymania.pl

 

Polski Jubiler: Skąd wzięło się u pani zamiłowanie do biżuterii?

Iza Malczyk: Od dziecka miałam wpojoną miłość do robótek ręcznych. Byłam zapatrzona w babcię, która z kolorowych włóczek wyczarowywała piękne gobeliny. Jako dorastająca nastolatka próbowałam swoich sił w krawiectwie, a później zapragnęłam stworzyć dla siebie kilka par kolczyków z materiałów znalezionych w biżuteryjnej szkatułce mojej mamy. Odkryłam zupełnie nowy świat, w którym mogłam rozwijać nie tylko swoje zainteresowania, ale również ćwiczyć ważne cechy osobowości, takie jak cierpliwość i wytrwałość. Kiedy okazało się, że rozumiemy się ze srebrem bez słów, wiedziałam, że to jest właśnie to.

Stworzone przez panią obiekty biżuteryjne wyróżniają się wzornictwem i sposobem łączenia materiałów. W jaki sposób udało się pani wypracować swój indywidualny styl?

Przez długi czas tworzyłam prostą biżuterię w podstawowych technikach. W pewnym momencie zaczęłam jednak czuć niedosyt i rozczarowanie – miałam pełną świadomość ograniczeń, które wiązały się z używaniem ogólnodostępnych materiałów. Przeglądając prace innych twórców, natknęłam się na biżuterię wykonaną w technice wire-wrapping, której autorką była Amerykanka Eni Oken. Jej projekty były dla mnie czymś zupełnie nowym, przypominały delikatne wzory szyte ze srebra i w niczym nie przypominały biżuterii wykonanej w tradycyjnych technikach jubilerskich. Moja pierwsza praca inspirowana pracami Eni nie zaliczała się do tych wyjątkowo udanych, jednak sam proces tworzenia dawał nieskończone możliwości i szybko okazało się, że czuję się w nim niezwykle komfortowo. Drogą eksperymentów, prób i błędów opanowałam tajniki pracy ze srebrnymi drutami i drucikami – być może właśnie dzięki temu, że mój warsztat oparty jest na własnych doświadczeniach, byłam w stanie stworzyć charakterystyczny i rozpoznawalny styl.

 

Polacy są tradycjonalistami. W salonach jubilerskich najczęściej decydują się na klasyczne pierścionki z oczkiem i delikatne złote ozdoby. Pani biżuteria tworzona jest z myślą o wymagających klientach. Kto najczęściej decyduje się na zakup biżuterii pani autorstwa?

Osobom, które trafiają do mojej galerii, zależy na niepowtarzalności i indywidualnym podejściu do ich potrzeb. Nie tworzę kopii wzorów już sprzedanych – moja biżuteria to unikaty. Dlatego często trafiają do mnie osoby zainteresowane zamówieniem czegoś wyjątkowego z okazji narodzin dziecka czy ważnego jubileuszu. Miło wspominam również te projekty, w których byłam proszona o interpretację wybranego przez klientkę wiersza, filmu czy piosenki – przenoszenie jednej formy wyrazu w drugą to fascynujący proces łączenia odmiennych światów mówiących o tym samym w różnych językach.

 

Czego według pani Polacy oczekują od biżuterii?

Na to pytanie nie ma jednej konkretnej odpowiedzi. Są osoby, dla których biżuteria to tylko ozdoba pasująca do aktualnych trendów modowych, ale dla innych może być symbolem, sposobem wyrażenia siebie albo ważną rodzinną pamiątką przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Również preferencje stylistyczne w wyborze biżuterii są tak różne, jak różne są osoby, które ją noszą. Jedne wolą biżuterię ascetyczną i nowoczesną, innym bardziej odpowiadają klimaty retro. Widać też wyraźny podział na te, które wybierają szlachetne metale i minerały oraz te, które nie boją się sięgnąć po biżuterię z plastiku czy tekstyliów. Z pewnością Polki mają wspaniały gust i bardzo sprecyzowane wymagania, którym na szczęście polscy twórcy są w stanie bez problemów sprostać. Wiem to z doświadczenia, bo prowadzę z mężem Galerię Trendymania.pl, która skupia ponad 200 artystów tworzących sztukę i rękodzieło – w tym również biżuterię.

Co jest dla pani najważniejsze w procesie tworzenia biżuterii?

Może to zabrzmi mało profesjonalnie, ale w tym, co robię najbardziej cenię nieprzewidywalność – często efekt końcowy mojej pracy jest dla mnie zupełnie zaskakujący. Nie mam w zwyczaju projektowania danego wzoru na papierze przed jego wykonaniem, co pozwala mu swobodnie ewoluować w trakcie powstawania. Dzięki temu gotowa praca najczęściej jest o wiele bardziej rozbudowana i ciekawsza niż w pierwotnych założeniach. Ważnym elementem tworzenia jest również wolność. Przyznaję – lubię, gdy klientki mają do mnie zaufanie i ich ingerencja w projekt polega wyłącznie na podaniu podstawowych wytycznych, a resztę pozostawiają mojej wyobraźni.

 

Jaki materiał – metal, kamień – jest pani ulubionym i dlaczego?

To trudne pytanie, jeśli chodzi o kamienie, bo co chwila odkrywam coś nowego, co przyćmiewa poprzednie zauroczenia. Kiedyś odpowiedziałabym, że jest to labradoryt, ale potem zachwycił mnie kamień księżycowy, a ostatnio absolutnie zakochałam się w kamieniu słonecznym. Wszystkie mają cechę wspólną – poświatę, dzięki której wydają się pochodzić z innego świata. Natomiast ulubionym metalem jest oczywiście srebro, szczególnie to najwyższej próby.

 

Czym dla Pani jest biżuteria – małym dziełem sztuki czy dodatkiem do ubrania?

Chciałabym, żeby biżuteria, którą tworzę była dla klientek sposobem na wyrażenie siebie, swoich emocji, tych najczęściej skrywanych, czasem trudnych. Zdarzało mi się usłyszeć, że w moich projektach jest jakiś niepokojący pierwiastek, coś co jednocześnie przyciąga i hipnotyzuje, a z drugiej strony dotyka gdzieś głęboko. Nie zmienia to faktu, że lubię również tworzyć biżuterię, która z założenia ma mieć wyłącznie funkcję ozdobną, pasować do konkretnego stylu czy wybranej kreacji.

 

Skąd czerpie Pani inspiracje przy tworzeniu swojej biżuterii?

Odpowiem banałem – z tego, co mnie otacza. Świat roślin, muzyka; chmury na niebie, które dziś były wyjątkowo puszyste i wysokie; obejrzany właśnie film – i taki na którym śmiałam się do łez, i ten przepłakany, smutny i trudny. Często patrzę również z podziwem na dzieła ludzkich rąk, jednak doskonałość i geometria onieśmielają mnie na tyle, że o wiele chętniej skupiam uwagę na tym co niedoskonałe, mało atrakcyjne, asymetryczne i chaotyczne.

 

Jak według pani będzie ewoluował rynek polskiej biżuterii artystycznej w Polsce?

Moim zdaniem, niewiele narodowości może pochwalić się tak dużym potencjałem twórczym jak my – Polacy. Brakuje jednak platform, dzięki którym moglibyśmy wyjść poza własne podwórko. Internet daje nam taką szansę; dzięki niemu możemy pokazywać owoce naszej pracy odbiorcom z całego świata i powinniśmy z tego korzystać. Od 4 lat współtworzę wirtualną galerię, która pozwoliła zaistnieć na polskim rynku wielu zdolnym młodym projektantom i wiem, że przyszłość leży w otwarciu się na rynek ogólnoświatowy… Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała Marta Andrzejczak