Portale internetowe Polskich Wydawnictw Specjalistycznych ProMedia sp. z o.o. korzystają z ciasteczek COOKIES, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika. Jeśli nie zgadzają się Państwo na zostawianie ciasteczek prosimy o wyłączenie obsługi ciasteczek w konfiguracji Państwa przeglądarki stron internetowych i dalszą wizytę na stronie. Zamknij to okno informacyjne

Biżuteria z głowy | Polski Jubiler







Biżuteria z głowy

Rozmowa z Małgorzatą Podleśną-Zdunek, projektantką biżuterii

pws-2017-02t-21

Polski Jubiler: Jak biżuteria wkradła się w pani życie? Skąd wzięło się u pani zainteresowanie tą dziedziną sztuki?

Małgorzata Podleśna- Zdunek: Początkowo próbowałam samodzielnie tworzyć biżuterię, ale bez znajomości warsztatu było to bardzo trudne. Znalazłam Wytwórnię Antidotum – prywatną szkołę projektowania biżuterii. Tutaj pod okiem mistrzów złotnictwa poznawałam tajniki zawodu. Kursy projektowania biżuterii ukończyłam w 2009 roku i otworzyłam własną pracownię. Po kilku latach pracy uświadomiłam sobie, że muszęzrobić kolejny krok. Rozpoczęłam studia podyplomowe na kierunku projektowanie biżuterii w łódzkiej Akademii Sztuk

Pięknych. Czyli najpierw poznała Pani rzemiosło, a następnie poszerzała Pani wiedzę na studiach artystycznych?

Tak, ale po latach pracy z biżuterią jestem zdania, że ten zawód wymaga ciągłej nauki, poznawania nowych materiałów i technik złotniczych. Stałego doskonalenia się. Uważam, że w tej działalności niezwykle istotny jest warsztat. W mojej pracy stale uczę się czegoś nowego i ciągle coś mnie zaskakuje. Dla mnie wyzwaniem była emalia. Opanowanie tej techniki wymagało ode mnie dużo samodyscypliny i pracy. I muszę przyznać, że nie wszystko szło dokładnie tak, jak sobie zaplanowałam.

pws-2017-02t-22

A jakie doświadczenia wyniosła pani ze studiów na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi?

Studia dały mi bardzo dużo.Wyzwoliły moją kreatywności, zmotywowały do działań artystycznych, a co najważniejsze – ośmieliły do pokazywania prac publicznie i, jak się okazało, warto było spróbować. Moje brosze „Ślady” otrzymały Nagrodę Specjalną Stowarzyszenia Twórców Form Złotniczych w II OgólnopolskimKonkursie Biżuterii Autorskiej „Krzemień Pasiasty-Kamień Optymizmu”. Z kolei bransoleta „Gorset”została doceniona wyróżnieniem firmy Corundum w formie kryształów „Swarovski Elements” w konkursie „Prezentacje” w 2013 roku. Ta ostatnia nagroda zainspirowała mnie do stworzenia kolekcji „Crystal”, która cieszy się dużym powodzeniem wśród klientów. Efektem przyjaźni zawiązanych na studiach była Grupa Dziewiątka, którą udało nam się stworzyć wraz z koleżankami: Edytą Andrejczyk, Beatą Ciesielską, Elżbietą Kurkiewicz, Walerią Ługowską, Aleksandrą Rybak, Ewą Chmielewską- Manaj, Martą Gronowską oraz Katarzyną Ziębą.

Skąd wziął się pomysł na założenie grupy artystycznej?

Z potrzeby wspólnego działania. Miałyśmy entuzjazm, chciałyśmy zmieniać świat sztuki jubilerskiej, pokazać nowe oblicze współczesnej biżuterii. Oczywiście życie trochę nasze plany zweryfikowało. Jednak udało nam się zorganizować dwie wystawy: „Próba Zero” i „Pretekst”.

Czy grupa nadal jest aktywna?

Jesteśmy w trakcie jej reaktywacji. Po rocznej ciszy stwierdziłyśmy, że nadszedł czas na nowy, wspólny projekt i przygotowujemy wystawę „Transformacje”, która dzięki uprzejmości pani Ewy Rachoń będzie prezentowana podczas tegorocznej edycji targów „Amberif”.

Skąd wziął się temat „Transformacje” i co tak naprawdę oznacza?

To bardzo ciekawy i niezwykle aktualny temat. Pierwsze skojarzenie, jakie mi się nasunęło, to transformacja ustrojowa. Jednak oczywiście transformacja nie ogranicza się jedynie do sfery publicznej. Zmiany dokonują się wszędzie. Całe nasze życie jest zmianą. Transformacja wywołuje w nas mieszane uczucia. Lubimy zmiany, a jednocześnie napawają nas one lękiem. Sprawiają bowiem, że musimy porzucić utarte ścieżki, zrezygnować ze schematów. W mojej pracy odniosłam się do samego procesu przemiany i towarzyszącym jej emocjom. Jako metafory użyłam kamienia, którego porowata surowa powierzchnia zmienia się w rękach szlifierza w czystą, geometryczną formę.

W swoich pracach często odwołuje się pani do natury, choćby przez wybór surowca, jakim jest bursztyn. Czy jest to pani ulubiony materiał?

Lubię bursztyn. Kolekcjonuję go od kilkunastu lat. Inspiruje mnie, intryguje tajemnicą ukrytą w jego wnętrzu, bogactwem barw. Jest to piękny materiał, w którym w doskonały sposób uwidacznia się gra światła. W swojej biżuterii bawię się fakturami, ciekawymi surowymi strukturami. Przenoszę je na srebro i zestawiam z naturalną, ciepłą bryłą bursztynu. Bursztyn zagościł na dobre w moich pracach. Na wystawę „OD/ KODOWANIE” w Muzeum Nadwiślańskim w Kazimierzu Dolnym powstały wisiory „Srebrem haftowane”, inspirowane polskim folklorem koronki z bursztynem. Na kolejnej wystawie „Amber Design Meeting”, organizowanej przez Stowarzyszenie Twó r c ó w Form Złotniczych i Muzeum Ziemi PAN, w której uczestniczyłam również jako kurator, pokazałam naszyjniki „Slices”z bursztynem. Po bursztyn sięgnęłam również przygotowując prace na wystawę „Wspólny Punkt Widzenia” w Galerii Otwartej w Sandomierzu, prezentującej twórczość absolwentów Katedry Biżuterii Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi.

Jaki materiał najczęściej wykorzystuje pani w swojej pracy? Pracuję

głównie w srebrze. Jest to metal, który pozwala mi na ekspresję. Wykorzystuję również kamienie jubilerskie. Materiał dobieram do konkretnego projektu.

Jak przebiega u pani samo projektowanie biżuterii?

Przyznaję, że cały proces przebiega w głowie. Zazwyczaj nie tworzę rysunków czy szkiców. Czasami mam konkretny zamysł projektowy i później szczegółowo go realizuję, innym razem decyduje przypadek. Często z jednej koncepcji wynika następna. Sam proces twórczy też przebiega bardzo różnie. Zdarza się, że zaczynam pracę, która potem – niedokończona – ląduje w szufladzie czekając na swój czas. Dla kogo pani tworzy? Dla współczesnej kobiety znającej swoją wartość, stawiającej na oryginalność, doceniającej dobre wzornictwo. Takiej, której nie zadowala wyłącznie biżuteria masowa. Najbardziej cieszy mnie, gdy klientki wracają, utożsamiając się z moją biżuterią. Odbiorca jest dla mnie najważniejszy.

Czy w Polsce jest miejsce na biżuterię autorską?

Moim zdaniem tak. Biżuteria stworzona ręką plastyka zawsze się obroni na rynku. Jest to bowiem nie tylko ozdoba, ale także komunikat. Widzę zainteresowanie klientów produktami lokalnymi, oryginalnymi, to dotyczy również biżuterii. Twórczość polskich projektantów jest ceniona na świecie za wysoką jakość i nowoczesny design. Mam nadzieję , że polski rynek też ją kiedyśdoceni.

Czy można połączyć sukces komercyjny z sukcesem artystycznym?

Wydaje mi się, że jest to zadanie trudne, ale nie niemożliwe. Moim zdaniem współczesny twórca stoi przed trudnym wyborem. Powinien śledzić trendy modowe, wsłuchiwać się wpotrzeby kobiet i tworzyć biżuterię przeznaczoną dla szerokiego odbiorcy, ale także próbować spełniać swoje ambicje twórcze, realizując rzeczy ponadstandardowe.

Czym dla pani jest biżuteria?

To przyjemność robienia tego, co lubię. Realizowanie moich marzeń.


Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Marta Andrzejczak